Uroczysty obiad
W weekend majowy mieliśmy rodzinny wyjazd na komunię naszego kuzyna. Ta część rodziny od strony matki mieszka kilkadziesiąt kilometrów od naszego miasta. Najpierw na godzinę piętnastą była tradycyjnie msza, a po niej uroczysty obiad. Z domu wyruszyliśmy około godziny trzynastej trzydzieści. Byłem bardzo zmęczony tego dnia, gdyż dzień wcześniej pracowałem do późna i się nie wyspałem. Postanowiłem, iż nadrobię zaległości w samochodzie. Za oknem padało i było ogólnie sennie. Jeszcze przed zaśnięciem pamiętam, że przejeżdżaliśmy obok przeróżnych reklam takich jak okna Gdynia, odkurzacze Max, pizzeria Tina, usługi budowlane Netox, okna Gdańsk i tak dalej. To one spowodowały, że z miejsca zasnąłem. Obudziła mnie dopiero siostra, gdy byliśmy już na miejscu. Wszyscy już czekali pod kościołem. Wyszliśmy z samochodu i przywitaliśmy się z całą rodziną. W samej świątyni był taki tłok, że znalezienie miejsca do siedzenia graniczyło z cudem. Przestałem prawie dwie godziny. Nie mogłem się już doczekać tego uroczystego obiadu i robiłem się głodny. W końcu msza się skończyła i wszyscy udali się do zaklepanej wcześniej knajpy. Na pierwsze danie były do wyboru rosół z kury, albo zupa pomidorowa. Ja wziąłem pomidorówkę. Na drugie danie były tradycyjne zrazy, kurczak, ziemniaki, surówki i jakieś ryby w galarecie. Nawpychałem się ile miałem sił, aż mnie brzuch rozbolał. Deseru już niestety nie zmieściłem, a były nim lody z truskawkami. Obiad zakończył się po trzech godzinach i przyszedł czas powrotu do domu.